Tej imprezy nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednak aż łezka w oku się kręci, kiedy trzeba pomyśleć, iż to już koniec przygody z TranceFusion jako marką, która na przestrzeni czterech lat zdążyła się zadomowić na światowym parkiecie. Jak donosi BTL na łamach swojej strony (TranceFusion.cz) jest to najlepszy czas na opuszczenie sceny, sceny, której pozycja była na samym szczycie. Jednak niepokojący wydawać się może powód takiej decyzji, która, jak zapewnia BTL, nie była łatwa. Czyżby dzisiejszy 'EDM' odciskał na innych takie piętno, że nawet największe marki innych gatunków muzycznych popadają w ruinę. W wolnym tłumaczeniu można odebrać tę informację jako dobry czas na usunięcie się z blasku jupiterów, zanim sami popadną w działania 'mainstreamowe' i popadną w zapomninie jak miało to miejsce z innymi markami - eventami. Czyżby BTL zwiastował koniec epoki trance? Czyżby powodem miała być nieliczna (ale prawdziwa i szczera) publiczność na ostatniej imprezie? Na myśl przychodzi od razu rozchwytywana wśród Czechów i Polaków scena TranceFusion podczas tegorocznego AudioLake w Radkowie. Będąc tam faktycznie nie można był ozauważyć 'tłumów', jak to ma miejsce np. na głównej edycji TranceFusion, jednakże zebrało się tam sporo osób, dla których Trance jest czymś więcej niż tylko pustym stukaniem bitu na cztery i mocno skompresowanych dzwięków, które tworzone są na potrzebę chwili i nie mają szans na zapisanie się w myśli odbiorcy na dłużej niż jedna noc. Trzeba przyznać, że potencjał tej sceny był ogromy, a lineup zadowolił każdego, kto był na miejscu. Oczywiście BTL zapewnia, że nie schodzi ze sceny organizacyjnej, że mają pomysły na dalsze imprezy, a zamknięcie marki TranceFusion jest zamknięciem jednego z etapów w ich działalności. Należy sobie jednak postawić pytanie? Czy aby na pewno dobrze robią? Myślę, że każdy powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie osobiście.

Wracając do imprezy BTL zapewnia niezapomnianą noc. I nie ma co się ku temu dziwić, wszak ostatnia edycja musi zaowocować czymś nadzwyczajnym, czymś co zostanie w pamięci imprezowiczów na długi, długi czas. Zapowiedziane 14 godzin imprezy ma obfitować w samą sielankę artystów, którzy między innymi przewinęli się przez te cztery lata istnienia marki. Dwie sceny (główny hol i prawe skrzydło) mają dostarczyć imprezowiczom esencji muzyki Trance wraz z połączonymi wizualizacjami i efektami. Historyczny lineup, którego jeszcze nie widział świat, można rzec, predendent imprezy roku 2015, ma mieć miejsce właśnie w sobotę 4 kwietnia (Wielkanoc). Póki co pozostaje nam tylko czekać na odkrywanie kart, które rozpocznie się 15 października. Bilety oczywiście już do nabycia.

Nam pozostaje jedynie dyskusja na temat takiego postępowania ze strony BTL (zapewne słusznego i umotywowanego) oraz debata na temat kondycji Trance'u w dzisiejszym świecie, szczególnie w Europie.